Jak przygotować się do matury w miesiąc?


 

 

A dokładniej 55 dni ? Brzmi przerażająco, wiem! Matura to dopiero początek!  Jeszcze nic straconego. Może nie zaproponuję Ci rozwiązania, które zapewni Ci wynik na poziomie największego kujona z III C.

Gwarantuję, że jesteś w stanie ogarnąć wiedzę którą już masz w mniej niż miesiąc. A jak dorzucimy do tego jeszcze pare nowinek to….

…sukces murowany! Co to jest ten „sukces”? Pamiętaj, na ostatniej prostej trzeba liczyć siły na zamiary! Nie obiecam Ci dzisiaj, że jak olewałeś 3 lata liceum to w miesiąc tak obkujesz się z tej chemii i biologii, że z wyróżnieniem odbierzesz indeks od rektora Uniwersytetu Medycznego 😉

Kiedyś kiedyś w przyszłości chcesz być kimś wielkim – astronautą albo sędzią, obojętnie! Nie myśl o tym teraz! W tej chwili musisz skupić się na małych sukcesach które są drogą do celu – w tym wypadku matura.

Hurra Hurra!

Ogarnij temat – jaki jest zakres na daną maturę? Musisz to wiedzieć i nie próbuj starej ciotce czy matce znowu wciskać kitu, że system się zmienił i teraz to już nie ma zakresu. Może i blondynki, bryle jak dna w dobrych szklanach do whiskey, ale głupie to to nie jest

 

https://www.cke.edu.pl/egzamin-maturalny/egzamin-w-nowej-formule/podstawa-programowa/

Zapraszam na link powyższy. Wchodzimy w przedmiot – dajmy na to polaka – klik! otwiera się plik w pdf. Spis treści – od 43 do 53 jest liceum – jedziemy dalej – a tam nagle „dzieje Tristana i Izoldy” i inne cuda o których wszyscy zapomnicie dopóki Wasze dzieci nie będą zdawać matury

Tam też przeczytacie co musicie umieć

https://www.cke.edu.pl/images/_EGZAMIN_MATURALNY_OD_2015/Informatory/2015/Jezyk-polski.pdf

 

w informatorze znajdziecie podstawowe przykłady – ale zawsze warto je przejrzeć. Nie liczyłabym na powtórkę lecz na podobieństwo umiejętności jakie są sprawdzane.

 Kiedyś bardzo mądra nauczycielka, której wtedy bardzo nie lubiłam powiedziała coś mądrego: – jeśli mamy 4 godziny fizyki w tygodniu to przynajmniej 4 godziny na fizykę musisz poświęcić w domu.

 

Dodałabym od siebie, że bite 4 godziny a nie 45 minut – to jest jakieś nieporozumienie.

Jak zacząć?

Wypunktuj zakres materiału – jak szkoda czasu, weź podręcznik – spis treści to Twój zakres materiału – nie zgub go! Za 55 dni bez podglądania dalej musisz umieć odpowiedzieć na każde zagadnienie z listy!

Powtarzaj do skutku. Nie patrz na innych.

 

Nie dziw się jak nagle zrobi się 23 a Ty stwierdzisz, że czas spać no i nowy odcinek Wikingów do obejrzenia…NIE!

To jest matura, to wymaga poświęceń.

 

Dany temat czyta się 1 raz – potem rozwiązujesz zadania – na powtórkę podstaw masz max. 1 dzień

Zbiory zadań – do skutku, rób same najtrudniejsze

WZORY – na blachę. Weź kolorowe mazaki, kartki A4 i napisz je wielkimi literami – przypnij w pokoju na środku ściany

 Ustna na lajcie

Na ustną – nie ma mocnych – musisz ćwiczyć na głos i przy kimś. Tak wiem, nawet na największym twardzielu pojawia się wtedy lekki rumieniec – i o to chodzi! Nie nauczysz się przemawiać jeśli nie będziesz czuł tego dreszczyka emocji, że jak palniesz, że Bitwa pod Grunwaldem była w 1455 to wszyscy pospadają z krzeseł i wypomną Ci to jeszcze na 5 minut przed ślubem. 15 lat później.

Komisji nie można olać. Bo nigdy ich więcej nie spotkam, to można się ośmieszyć. Nie, nie można. To od nich zależy Twoja ocena.

PS: Nie spinałabym się zbytnio z tym „ustnym”. Myślę, że więcej problemów sprawia jednak pisemna część wszystkich egzaminów.

 

 

, , , ,