Poradnik dla Autostopowiczów z perspektywy kierowców


Co sądzicie o autostopowiczach? Na pierwszą myśl przychodzą mi na myśl: styrani podróżą szaleńcy, z gigantycznymi plecakami, brudnymi dredami na głowie studenci, którzy za 5 złotych w kieszeni chcą zwiedzić cały świat. Z jednej strony podziwiam zapał, z drugiej nie wiem czy to głupota, czy już odwaga wsiąść do obcych ludzi, obcych samochodów i wyruszyć w długą podróż. A jakie Wy macie przemyślenia? Zabralibyście autostopowiczów?

Stereotypy

Kolejne stereotypowe myśli jakie krążą mi w głowie, na myśl o życiu autostopowiczów to, że na pewno coś przemycają, nie myli się już tydzień, spali na tej syfiastej podłodze w łazience przydrożnej stacji benzynowej. Z pewnością też wystawione są za nimi listy gończe, a zabranie ich ze sobą do samochodu skutkuje utrudnianiem postępowania karnego.
Na 100 % jak tylko zatrzasną się za nimi drzwi samochodu, to przystawią mi nóż do gardła i zarządają pieniędzy, podwózki do samego celu, który jest na pewno na drugim końcu kontynentu, ewentualnie kabanosów czy ciasta babci Czesi, którego woń wyczują z bagażnika.
Jest parę rad, które pozwolą jednak uprzyjemnić wszystkim życie. To zbiór obserwacji, ale też podsumowanie rozmów ze znajomymi, którzy dużo podróżują samochodem. Na szczęście wśród znajomych mam cały przegląd szaleńców – i kierowców, i autostopowiczów.
autostopowiczow

mam dla Ciebie małe podsumowanie

  1. Czyściusio – wiem, że gorąco, wiem, że się nie chce i woda droga, ale co zrobisz? nic nie zrobisz, gdy ktoś ocenia Cię na pierwszy rzut oka. Nie możesz wyglądać na pograniczu bezdomnego i autostopowicza. Musisz wyglądać schludnie tj. na biednego studenta, który właśnie odbywa podróż życia, nawet jeśli jedziesz tylko do Chorwacji. 
  2. Grzeczniusio – nikt nie ma w obowiązku Was zabierać. Rozumiem, że zmęczenie, że gorąco, że już trzeci dzień w podróży, ale pliz, jak mam ochotę wieść powietrze w samochodzie, to moje święte prawo, żeby tak zrobić – argument „ale macie tyle wolnego miejsca” skreśla Was z marszu. Nic na siłę.
  3. Czekaj… – na swoje 5 minut. Ja rozumiem, że na stacji benzynowej zaraz mnie nie złapiecie, ale dajcie wysiąść z samochodu. Autentycznie na ostatniej polskiej stacji benzynowej na a1 spotkał nas totalny koszmar ze strony autostopowiczów. Lał deszcz, było ciemno. Gdy tylko podjechaliśmy na stację czułam się jak w jakimś tanim horrorze, potem pomyślałam, że może moja sława już tak mnie wyprzedziła, że ten tabun ludzi okupujący nas w około to fani (heheszki!). Nic z tych rzeczy, to banda autostopowiczów, którzy rzucili się na nas, zanim wysiedliśmy z samochodu. Trochę nas sparaliżował ten widok, spojrzeliśmy się na siebie, czy na pewno wysiadamy w ogóle z samochodu, a tu nagle.. stuknie w szybę z każdej strony. Nie poganiaj i nigdy nie stukaj w szyby samochodu Pana Luźne Szelki.
  4. Daj się zastanowić – w momencie, w którym ktoś się zatrzymuje albo rozmawia z Wami na stacji benzynowej ma dosłownie chwilę na podjęcie decyzji czy chce Was zabrać. Rozumiem, że Wy też wtedy na szybko kalkulujecie czy kierowca nie jest żadnym gwałcicielem. Jeśli widzisz, że kierowca ma wątpliwości, a szczególnie gdy jego pilot ma wątpliwości, to jest Twoje 30 sekund na zwięzłe przedstawienie – kim Ty do cholery jesteś i czemu nas zaczepiasz. Cel podróży to za mało. Nie ściemniaj, bo w dobie internetu wszystko można sprawdzić.
  5. Wysiadaj – na każdym przystanku, jaki robi kierowca, w szczególności jeśli zjeżdża z autostrady dotankować. Ciężko Ci się wygramolić z auta, z tym wielkim plecakiem? Trudno, to był Twój wybór takiej podróży. Nie wprawiaj w zakłopotanie, że to kierowca i jego pasażer mają zabrać wszystkie manatki z własnego auta, gdy idą na siku lub zapłacić za paliwo.
  6. Pytaj – jeśli chcesz coś zjeść, czy się napić. Ja jestem ekstremalnie wrażliwa na wszelkie zapachy i może znoszę je całkiem nieźle kiedy sama jem coś śmierdzącego, ale gdy ktoś obok mnie spożywa smrodliwe rzeczy – choroba lokomocyjna włącza mi się z automatu. Nie tylko ja tak mam.
  7. Gadaj umiarkowanie – jak się gadka klei z kierowcą i jego pasażerem to super, ale czasami, szczególnie na rozjazdach warto pozwolić aby pani z nawigacji wiodła prym.
  8. Akceptuj – zasady panujące w samochodzie. Oczywiście, dopóki nie jest to jakimś hardcorem jak odpalenie papierosa pędząc po autostradzie z zamkniętymi szybami. Jednak nie wyobrażam sobie protestu, gdy kierowca chce jeść, pić czy słuchać swojej ulubionej muzyki, choćby to miało być disco polo. Traktuj to tak, jakbyś był gościem w czyimś domu.
autostopowiczow

Jak to w końcu jest

Czym nas przekonali autostopowicze w drodze do Chorwacji? Byli sympatycznymi, młodymi ludźmi (my też!). Byli studentami (my też kiedyś byliśmy!). Byli biedni (my też najbogatsi to nie jesteśmy). Byli normalni, ale żądni przygód (my też cierpimy na nadpobudliwość!). Niebyli nachalni (tego nie znosimy). Nie byli niegrzeczni (poczekali na naszą decyzję, dali nam chwilę na zmierzenie ich wzrokiem i zastanowienie się).
Czym nas wkurzyli autostopowicze w czasie podróży? Rozmowa na początku się kleiła, jak przy studenckim piwku za 5 zł tyle, że bez piwka. Jechaliśmy trochę na spontanie, więc nasz prowiant skończył się już w Polsce. Gdy zaproponowaliśmy szybkiego maczka, to był nasz koniec. Przez następne 100 kilometrów nasłuchaliśmy się o ekologii, o wegetarianizmie (gdy sami wcinali kabanosy), o konsumpcjonizmie. Było jeszcze o trudnych czasach w dobie dzisiejszej technologii. Aha. Na amiszów to oni nie wyglądali 😉
Przeżyliśmy, ale nie ukrywam czuliśmy się skrępowani. A jechaliśmy na wakacje. Krótkie, bo krótkie, ale to dla nas zawsze wakacje. Każde 5 minut tej podróży to również czas naszych wakacji. Wstydziliśmy się, że mieliśmy ochotę na maczka. Wstydziliśmy się, że wcinamy żelki jak nieopamiętani. Wstydziliśmy się, że w radiu leci jakaś popkulturowa muza, a my wystukujemy rytm o uda. Byliśmy bardzo grzeczni i wznieśliśmy się na szczyt uprzejmości.  Proponowaliśmy przystanki na toaletę, poczęstunek żelkami, czy właśnie małego czisika w przydrożnym maczku. No bo w końcu wczasy. Było sympatycznie, ale z dozą zachowawczości.
Polecam. Oprócz historii z konsumpcjonizmem. To nasłuchaliśmy się również wielu innych ciekawych historii. Para była świeżo po kolokwium z jakichś skał, grot, czy cokolwiek takiego. Wiecie, byli z innej bajki i to było fascynujące, że chcieli podzielić się różnymi ciekawostkami.
Ten tekst ma na celu uświadomienie, że zawsze są dwie strony medalu.
, , , , , , , , ,
  • M

    Kiedyś zabrałam swoim autem studentkę , niestety wysiadła z mojego auta razem z moja marynarka. Od tamtej pory nie zabieram nikogo.