Odejdź, zanim zranisz


Jak to jest, że ludzie uwielbiają robić ze swojego życia brazylijską telenowelę. Są ludzie i ludzie (albo taborety). Są też tacy, którym to się wybacza ze względu na wiek, a ich miłosne rozterki („o nie! zobacz co on mi napisał! teraz to już koniec!”) zlewa się czułym machnięciem ręką, bo przecież jak się ma naście lat, to wszystkie głupoty dozwolone.

Gorzej jak te same problemy, które miało się w wieku siedemnastu lat ma się nadal w wieku dwudziestu pięciu czy trzydziestu lat. Nie chcę myśleć co jest w głowie jeszcze starszych ludzi.

odejdź

Pierz brudy we własnym domu

Nie ma lepszej i bardziej mainstreamowej analogii niż ta – czy zanosisz brudne gacie i pierzesz je u koleżanki w pralce? To, do diabła, dlaczego gęba Ci się nie zamyka, gdy Twój facet da dupy na serio albo tez nie na serio? Totalnie ekstremalną niedojrzałością wykazujesz się przed całym światem, gdy w pierwszej kolejności wykonujesz telefon do przyjaciółki, żeby gasiła pożar w Twoim związku.

Jak Ci źle dłużej niż miesiąc, to odejdź

Nie ma tak, że ludzie cudownie się zmieniają. Okej, zdarza się, że zmieniasz środowisko, dojrzewasz i trochę układa Ci się w głowie. Jednak w relacjach z ludźmi nie wiele można ugrać. Jak ktoś beznadziejnie traktuje drugiego człowieka, to jakakolwiek zmiana jest chwilowa. Później dostaniesz boomerangiem tak solidnego kopa, że kolejne 3 lata będziesz chciała być sama. 

Jak Ci źle to odejdź

Przestań marudzić, że facet taki beznadziejny czy kobieta. No pliz. Jak jest beznadziejny to odejdź, no bo na co czekasz? Aż Ci jaja urosną? Nie, ja Tobie powiem na co czekasz. odejdź

Nie czekaj na okazję

Na żadną. Ani na okazję, żeby on zrobił coś złego i wtedy Ty z czystym sumieniem go zostawisz. Nie czekaj też na okazję (czyli wprost – kolejnego faceta na horyzoncie) żeby zostawić.

Wczoraj nasz znajomy powiedział, że niektóre dziewczyny, jakie spotkał na swojej drodze to były typowe „małpki” zanim puszczą się jednej gałęzi, to muszą złapać się kolejnej. W punkt.

Gdybyśmy wszyscy od zawsze byli tacy mądrzy, to nikt nigdy nie uroniłby łzy nad rozlanym mlekiem. Jak już się rozlało, trudno – zamknij ten rozdział i idź do przodu. Życie jest zajebiste. Jak ma się rozlać – uciekaj gdzie pieprz rośnie! Nie ma lepszego rozwiązania, trust me!

, , , , ,
  • Ł

    Niby banał, weź i idź… Natomiast czasami nie jest to takie proste jakbyśmy myśleli. Wymaga wiele odwagi, zmierzenia się ze swoimi słabościami, bo związek jaki by nie był to przyzwyczajamy się do tej drugiej osoby, a syndrom sztokholmski w dzisiejszych czasach zdaje się być czymś normalnym.

    Czy porównanie do małpek jest w punkt? Może i tak, ale inaczej to interpretuję, zwłaszcza z punktu widzenia kobiet. O ile mężczyźni inaczej sobie radzą z takimi sytuacjami – nie twierdzę wcale, że jak prawdziwi macho, którzy zapomną i idą na kolejne łowy, o tyle kobiety potrzebują trochę więcej wsparcia i stabilności, łatwiej są w stanie się załamać, co może wynikać z większej wrażliwości i silniejszych emocji, stąd ten element ciągłości w postaci zerwania z jednym, kiedy jest już zamiennik.

    Poza tym nie oszukujmy się, jak robi się źle to prędzej czy później jedna ze stron tak właśnie zrobi – znajdzie ten zamiennik…

    • Kodeks Karoliny

      Wszystko to rozumiem i dlatego napisałam na koniec ze westchnieniem, że „gdybyśmy byli wszyscy tacy mądrzy…” 🙂