motywacja

O pokonywaniu własnych barier – motywacja


Jak to jest, że tak dobrze sprzedają się w internecie posty, które motywują nas do działania? Jak to jest, że jest od groma osób, które motywują do codziennych ćwiczeń i zdrowej diety i praktycznie na każdą taką fit gwiazdę jest miejsce? Motywacja, to coś co sprzedaj się najlepiej. Czy naprawdę aż tak tego potrzebujemy?
motywacja

Wynieś to z domu

A no tak to działa, że ciągle potrzebujemy słuchać dopingu i wsparcia. Ciężko jest dojść na szczyt, gdy ciągle tylko słyszymy „nie uda Ci się”, „za słaby masz charakter”. Głęboko wierzę, że ludzie sukcesów pochodzą z różnych domów i choć Kulczyk mówił (może żartował), że pierwszy milion trzeba dostać, to jest pełno ludzi sukcesu, którzy tego miliona na start nie dostali, a tym bardziej nie ukradli – jak mówi stare powiedzenie.
Szczytem marzeń byłoby trafiać od początku na genialną rodzinę, która wspiera szalone pomysły, wszelkie aktywności fizyczne, każdy wysiłek intelektualny. W szczególności na etapie lub w zawodzie, którego kompletnie nie rozumieją. Zawsze znajdzie się jednak czarna owca (jak nie całe stado), którym wiecznie coś nie pasuje. A już najgorszy typ ludzi, to taki, dla których wiecznie jest wszystkiego za mało – za mało zarabiasz, za mało pracujesz, za mało, za mało, za mało!

Oceń swoje potrzeby

Dla mnie motywacja jest nieoceniona. Potrzebuję nieustannego dopingu. Na szczęście, mam już na tyle rozumu, że absolutnie grubą kreską wykreślam ze swojego życia ludzi hieny albo wampiry energetyczne. Śmiesznie brzmi? Nazywajcie to jak chcecie, ale po prostu jest typ osób, które czerpią swoją energię z porażek innych. Zawsze są obok, gdy jest źle, ale brakuje ich gdy świętujesz swój sukces. Myślisz, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie? Ja sądzę, że poznaje się charaktery przyjaciół wtedy, jest wszystko jest dobrze. W różnych aspektach życia. Przyjaciółka, która znika bo układa Ci się w życiu prywatnym? Kumpel, który zazdrości lepszych zarobków i czeka na Twoich gorszy czas? Pliz.

Przeskakuj małe płotki

Nie od razu Rzym zbudowano (uwielbiam tę piosenkę!). Można walczyć z małym słabościami. Nadprogramowe kilogramy? Ćwicz! To jednak za mało powiedziane. Pokonuj swoje bariery. Czujesz, że nie dasz rady? A właśnie, że dasz. Wiesz co na mnie działa? Widok, że ktoś inny daje rade. To jak mi może się nie udać! Nie ma takiej opcji! Smutne, ale prawdziwe.
Ktoś „inny” to ktoś kto jest albo słabszy od Ciebie (np.: kondycyjnie), młodszy albo właśnie podobny do Ciebie.
motywacja

Jak 5 letnia dziewczynka zmotywowała starą babę

Ostatnio wybraliśmy się na ściankę wspinaczkową. Zawsze mi się to podobało. Wiecie te uprzęże, ta wysokość, technika. Kosmos. Z zazdrością patrzyłam na zdjęcia znajomych, którzy zdobywali skały na całym świecie. I nagle osobiście stanęłam przed 19 metrową ścianą i…. zamarłam. Wydawało mi się to nie do pokonania. Nie wiedziałam jak mam się do tej ściany przykleić. Jakie ruchy wykonywać, żeby nie spaść i nie zrobić z siebie pośmiewiska przy pełnej sali trenujących osób. Poczucie wstydu potęgowało, że wszyscy smarowali się tym białym pyłkiem, mieli super sportowe stroje, szli wyznaczonymi trasami, a ja nie wiedziałam nawet jak zacząć.
W pierwszej części tej historii pojawia się Pan Luźne Szelki, który w dopingowaniu jest mistrzem. Powinien być life – coachem, a ukrywa się za wielkimi monitorami. Tak dostałam pierwszego kopa i odważyłam się ruszyć po (dla mnie) pionowej ścianie. Doszłam do połowy i nogi miałam jak z galarety… bo spojrzałam w dół i na boki. Zrobiło mi się słabo, choć nigdy nie miałam lęku wysokości. Zamarłam i bałam się oderwać ręce od ścianki nawet na zjazd w dół. I co zrobiłam? Odpuściłam, w panice błagałam „blok! blok! blok! ja chcę na ziemię!”.
Chwilę później na tę samą ścianę w try-mi-ga wskoczyła mała, na oko pięcioletnia dziewczynka przy asekuracji swojego taty. Również miał na drugie Mistrz Motywacja. Na jej widok u samego szczytu ściany zamarłam znowu. Jak to jest możliwe, że ja stara baba wpadam w panikę w połowie wysokości, a taka mała istota zasuwa na górę bez żadnych oporów? Ten widok zmotywował mnie podwójnie. Wiecie co? Pomyślałam sobie – nie ma się czego bać! To strach ma wielkie oczy, a ja chcę przeskoczyć swój strach, czy po prostu blokadę, która pojawiła się w mojej głowie.
Zdobyłam swój szczyt jeszcze dwa razy później.
Za drugim nie bałam już patrzeć się w dół, czy na boki, żeby znaleźć lepszych chwyt. Pokonałam swoją barierę. A Ty? Co dzisiaj zrobiłaś dla siebie?
, , , , , ,
  • seize 17

    Kurczę, pisze Pani takie dobre posty. Całkiem niedawno natrafiłam na ten blog, bodajże szukając jakichś wskazówek co do sposobów skutecznej nauki (jestem przyszłoroczną maturzystką) bądź motywacji do niej. Wiadomo, tekst jak tekst, internet internetem, ale aby coś dobrze zrobić trzeba zdobyć się na własną, wewnęrzną motywację, jednak w chwilach skrajnej bezradności czy niechęci do działania staram się otaczać tego typu notami, chociażby w internecie. I zazwyczaj zerkam na tekst i znikam, jednak w tym blogu coś mnie zatrzymało i chciałabym Pani tego pogratulować, bo naprawdę to o czym Pani pisze jest takie… racjonalne, ludzkie, prawdziwe. I nie ma owijania w bawełnę. Przekaz jak zwykle bardzo dobry, właśnie motywujący, ale w bardziej realny sposób niż inne tego typu blogi. Dodatkowo pisze Pani o wielu innych ciejawych kwestiach czy poradach. Mimo, że czasem mam wrażenie, że niektóre tematy są troszeczke niedopracowane, albo inaczej- zgeneralnizowane, krótkie, to naprawdę podziwiam Pani umiejętność zwięzłego wypowiadania się, właściwie idealnego dla działalności w Internecie.
    Pozostaje tylko popracować nad reklamą bloga i fb a niedługo to będzie jeden z rozpoznawalnych blogów. 🙂
    Powodzenia i pozdrawiam

    • Dziękuję za komentarz! Jestem Karolina – to po pierwsze 😉 Cieszę się, że Ci się spodobało i mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Blog powstał z potrzeby podzielenia się swoimi doświadczeniami w trudach naukowych. Tak jak Ty, również często lubiłam przeglądać motywujące artykuły w internecie, szczególnie w chwilach kryzysu. Jednak nigdy nie trafiłam na żadne konkrety. Mam nadzieję, że znajdujesz je właśnie na tym blogu! Pozdrawiam 🙂