podróż samochodem

Jak znieść długą podróż samochodem?


Za nami 17 godzin podróży do Chorwacji. Na swoim koncie mamy jeszcze inne długie wyprawy. Na własnych błędach nauczyliśmy się pakować, organizować do długiej trasy. Zatem jak znieść długą podróż samochodem? Co jest niezbędne w torbie pierwszej potrzeby, którą pilot powinien mieć pod ręką, a raczej pod nogami?

Trasa

Jesteśmy super nowocześni, uwielbiamy wszelkie technologiczne nowinki. Niestety na trasie zdaje się sprawdzać najlepiej jednak inteligencja i pamięć człowieka. Nawigacje potrafią zawieść w najmniej oczekiwanych momentach. Gdy akurat jesteś na autostradowych rozjazdach a ktoś do Ciebie zadzwoni – nawka nagle znika z ekranu, a Ty masz sekundy na podjecie decyzji – lewo czy prawo? Podróż samochodem trzeba sobie ułatwiać!

Zawsze przed startem Pan Luźne Szelki dokładnie sprawdza przez jakie miasta będziemy przejeżdżać. Dzięki temu, nawet gdy nawka zawiedzie, my wiemy w którą stronę mamy się kierować.

Czas podróży jest bardzo ważny. Kiedyś popełniliśmy strategiczny błąd i teoretycznie ruszyliśmy w długą podróż o dobrej godzinie tj. o 12 w nocy. Niestety podróż była poprzedzona tylko krótką drzemką. To błąd. Start o 12 jest dobry jeśli wcześniej prześpimy się te kilka godzin. Planujcie. To może zmienić całkowicie komfort jazdy.

podróż samochodem

Tankowanie

Od razu z planowaniem trasy sprawdzamy na jakich stacjach zatankować, ale przede wszystkim na jakich nie tankować! Nikt nie chce przepłacać na przelotówce przez np.  Austrię. Mimo to, na stacjach widać pełno przejezdnych tankujących. Myślę, że po prostu źle wykalkulowali swoje stacje. Oblicz ile spala Twój samochód i na ile kilometrów wystarczy Ci startowy pełny bak.

podróż samochodem

Zestaw pierwszej potrzeby

Kierowca musi być wygodnie ubrany. Z resztą jak każdy pasażer. Słuchajcie, już po dwóch godzinach w samochodzie kończy się rewia mody i zaczyna prawdziwe przetrwanie. A szczególnie w nocy, kiedy oczy same się zamykają. Zatem wszelkie niewygodne jeansy, sztuczne i ciasne legginsy ODPADAJĄ! Dresik też już potrafi być stylowy, no worries.

Gdy pędzi się przez proste autostrady po godzinie zaczynamy się bardzo nudzić. Ile można gadać 😉 Płyty też w  końcu się kończą 😉

Zapas picia

Ja wiem, że woda zdrowia doda, ale warto wrzucić też coś słodkiego. Gdy robimy się senni, słodki napój najszybciej podniesie nam cukier. U nas sprawdza się również holenderski sposób – zestaw kolorowych żelków i cukierków w schowku pasażera. Nie wiem skąd w internach ludzie mają pomysł na termosy z kawą, która jest moczopędna a my naprawdę chcemy już dojechać na miejsce i nie zatrzymywać się co godzinę! Nie wcinajcie też czekolady, która szybko się roztapia i chce się co raz więcej po niej pić.

Jedzenie

Nie zatrzymujemy się na duże posiłki. Trudno, że wypada pora obiadowa. Jak już to przekąska. Kanapeczka, batonik energetyczny itp. Po ciężkim i ciepłym posiłku jestem przekonana, że zasnęlibyśmy w try-mi-ga! Odpuścicie sobie jedzenie ze stacji benzynowych. To naprawdę nic zdrowego. Jak jednak nie zrobiliście kanapek na drogę – pamiętajcie, że najwięcej pustych kalorii jest w sosach. Jak hot – dog to klasycznie – ketchup lub musztarda 😉

Niezależnie co jecie – nie zapychajcie się na umór. To ma być tylko zaspokojenie małego głodu.

Nawilżone chusteczki i płyn dezynfekujący ręce

To sprawdza się zawsze. W każdej podróży. Bezdyskusyjnie.

Szczoteczki, pasta do zębów, płyn do płukania ust

Orzeźwia, pobudza – można ruszać dalej.

Rogal na kark

Cud techniki. Robi za poduszkę dla pasażera, ale też na chwilową poprawę komfortu kierowcy. Czemu chwilową? Kierowcy nie może być za wygodnie. Trzeba zmniejszać ryzyko zaśnięcia.

Oto mój niezbędnik na podróż samochodem! Macie jeszcze jakieś pomysły? Może coś pominęłam? Dajcie koniecznie znać 🙂

Czy zdarzyło Wam się zabrać autostopowiczów?

, , , , , , , , ,
  • Rogal ma kark to must have w każdej dalekiej podróży także dla kierowcy.

    • Kodeks Karoliny

      Tak… ale kierowcę jednak rogal może usypiać, szczególnie w nocnej podróży 🙂

  • My się często zmieniamy w trakcie długich podróży 😀 Ja prowadzę wieczorem/w nocy, a mój narzeczony nad ranem. To są nasze pory, w których nie chce nam się aż tak spać. Czasem dobrze być w związku ze swoim przeciwieństwem 🙂