studiach

czy warto się udzielać na studiach?


Są różne drogi

przejścia studenckiego życia. Z jednej strony aż żal nie wykorzystać wolnego czasu na zdobycie doświadczenia, podkręcenie języków. Z drugiej, aż się prosi, żeby ostatni raz, porządnie zabalować. Bo emerycka balanga trzydziestolatków to już nie to samo, co studenckie bajlando. Gwarantuję Wam, choć do trzydziestki jeszcze daleko. Na pewnym etapie, coś przestawia się w głowie i po prostu nie zaprosisz już ludzi do domu z dorozumianą informacją – czipsy i alko we własnym zakresie. Jak sobie nie przyniesiesz, to nie popijesz, ani nie pojesz. Na pewnym etapie sam pogardzisz zaproszeniem na imprezkę tego typu. Co raz bardziej kuszące są weekendy w SPA, rowery, cisza, spokój i relaks. Wiesz, że weekend ucieka przez palce nieubłaganie i choć ciężko zebrać się na imprezę w piątek po pracy, to taktycznie rzecz biorąc, tak jest lepiej, bo masz dwa dni na odchorowanie, a nie tylko jedną, biedną niedziele. Pamiętaj! Nie chodzi o alkohol! Ale wyjęcie sobie z harmonogramu jednej nocy, burzy całkowicie ten idealny wypracowany nawyk wstawania rano. Logiczne, że kolejne pare dni po całonocnych tańcach, mogą wyglądać co najmniej marnie.
studiach

Są różne organizacje i różne koła naukowe

Gdzie lepiej poznasz ludzi w tym wielkim i brudnym mieście, do którego przeprowadziłeś się na studia? No dobra, w pubie, na piwie, ale kaaaaman! po paru wyjściach poczujesz jednak potrzebę żeby porobić coś super. Nieeee? Też dobrze. Świat z szaleńcami budzącymi się nad ranem na plaży jest jeszcze piękniejszy! Żarty żartami, ale fajnie na studiach jest się w coś zaangażować. Zobacz, jak brzmisz na rozmowie kwalifikacyjnej, gdy wspomnisz, że organizowałeś konferencję naukową lub jakiś edukacyjny event na uczelni.
studiach

Są też inne teorie

Pamiętaj, że każdą organizację, każde koło naukowe tworzą ludzie. A jak to ludzie, jak za dużo czasu ze sobą spędzają, to potem im odbija. Nie? A to Ty jesteś z tych co lubią w kokonie, ukiszeni jak ogórki w jednym słoiku całe życie razem. To sorry, ale ja nie z tych i nie pomogę. Jak dla mnie, w czasie studiów warto spróbować różnych rzeczy. Później będzie tylko trudniej, bo to nieprofesjonalne albo źle wygląda, że co chwilę zmieniasz zdanie (kto to wymyślił?!). Próbuj i odkrywaj, tak samo niedobrej zapiekanki na wydziale, jak i organizowania imprez, konferencji, eventów. Pojedź na wycieczkę do prosektorium i do Zakładu Karnego. Szkoda, że u mnie te wycieczki były fakultatywne. Naprawdę, spróbuj.
dobra zmiana

Są różne ścieżki

Twojej przyszłości. Musisz zweryfikować swoje wyobrażenia o wszystkich zawodach, jakie rozważasz. Jeśli nie mieszkasz w domu z osobą, która jest np. prokuratorem albo fizjoterapeutą – nigdy nie dowiesz się, jak ten zawód może wyglądać w praktyce, gdy sam nie spróbujesz.

Są idealiści

którzy z czasem zmieniają się w realistów. Nie podcinam Ci tu skrzydełek. Tylko musisz wiedzieć, że jeśli marzysz o tworzeniu innowacyjnych technologii ekologicznej produkcji wiatraków do lodówek, leczeniu młodych, pięknych ludzi o wysportowanych sylwetkach albo o wsadzeniu do więzienia tych wszystkich groźnych przestępców, to walka o sprawiedliwość czy o innowacyjność często sprowadza się do żmudnej, ciężkiej i codziennej pracy. Nie ma co, musisz wybrać coś co sprawia Ci choćby minimalną satysfakcję w ciągu dnia, bo inaczej oszalejesz! Nie wiem, kto pociągnąłby kilkadziesiąt lat w zawodzie, tylko wierząc w idealny obraz swojej profesji.
Nie wskażę Ci jednej organizacji palcem i nie powiem tam idź, to zrób. Jednak uważam, że nie ma nic fajniejszego od zweryfikowania swojego wyobrażenia o przyszłym życiu.
studiach

To trochę obrazuje sytuacja:

Rozmawiam ze studentką 4 roku prawa. Wydaje się być elokwentna, zorientowana w bieżącym świecie. Marzy o zostaniu prokuratorem. Praktyki jakoś odbębniła, więc już ostatnia prosta do końca studiów.
Po czym okazuje się, że koleżanka nigdy nie była w sądzie.

To też trochę ja:

nie do końca zdająca sobie sprawę z zarobków na aplikacji adwokackiej / radcowskiej/ komorniczej/ notarialnej.

To też wszyscy lekarze rezydenci:

których zabolało, dopiero jak zaznali niskich płac na własnej skórze. Wcześniej podobnie jak ja myśleli – nie noooo, nie może być tak źle. Mimo, że starsi ich ostrzegali. Jednak w szeregach z prawnikami i lekarzami mogliby do protestu stanąć jeszcze przedstawiciele innych zawodów.
Nie żyj tą frustracją innych.
Zrób coś szybciej. Próbuj, może dla Ciebie jest pisana kariera naukowa? Może jednak to zupełnie inny kierunek. Na suchych wykładach raczej tego się nie dowiesz.
, , , ,
  • www.fashionable.com.pl

    Studia… jak to zleciało, ale czuję, że nie zmarnowałam tego czasu <3

    • to prawda 🙂 kiedy to było! Ja wspominam z sentymentem 🙂