praktyki

5 rzeczy, które musisz wiedzieć przed pierwszym dniem praktyki w kancelarii


Już był w ogródku, już witał się z gąską, młody prawnik, już przekroczył próg KANCELARII, już rzucił skórzaną teczką na biurko, już wyciągnął złote pióro, już miał podpisywać dokumenty. Aż tu nagle życie przeleciało mu przed oczami, jakby stał na środku pasów dla pieszych, a kątem oka widział rozpędzonego tira. Już wiedział, że wpadł jak śliwka w kompot i zderzenie jest nieuniknione. Zderzenie z rzeczywistością. Praktyki. 
praktyki
Start w dorosłość to błoga sprawa. Myślisz, że pozjadałeś już wszystkie rozumy, ale jeszcze brak elementarnej wiedzy tłumaczysz – „to będzie dopiero na 4 roku!” i myślisz, że to załatwia sprawę. Aż tu nagle okazuję się, że to mecenasowanie, to takie kolorowe wcale nie jest. Jeszcze się nie okazało? To właśnie praktyki Tobie to uświadomią. A może i jest, ale to tak odległa galaktyka, że nie zaprzątasz sobie narazie tym głowy. Okazuje się, że Twoje codzienne problemy, w czasie praktyki, sprowadzają się do obcierających butów (i dziwisz się jak te starsze koleżanki, prawie mecenaski, po eleganckiej kancelarii śmigają w płaskich butach) i do wiecznie zacinającej się drukarki.
 praktyki
Żeby nie wyjść na totalnego żółtodzioba, ze śmiechem przeczytaj ten wpis, a pierwszy dzień w kancelarii jakoś Ci zleci i ju noł, przeeeeżyj to sam!:
  1. Papier firmowy – to rzecz święta, drogocenna i nie służy, jak czasem praktykantom się wydaje, do marnowania. Różne są praktyki, ale na ogół na nim drukujesz pierwszą stronę pisma. Pierwszą i tylko pierwszą, bo jak puścisz apelację misternie rozstrzeloną na kilkadziesiąt stron na papierze firmowym i następnie pochwalisz się koleżankom i kolegom, to wiedz, że ściany będą mokre, w sensie oplute ze śmiechu.
  2. Google – zna odpowiedź na większość Twoich pytań. Pół dnia zastanawiasz się jaka będzie opłata od pozwu? To szkoda, bo google na pewno da Ci stosowną podpowiedź. Zapamiętaj raz na zawsze kolejność zadawania pytań: google, lex, legalis, koleżanki i koledzy, na szarym końcu sam szef.
  3. Paragraf i kodeks są moim orężem, prawdą i rozumem zło przezwyciężę! – Kiedyś mądry kolega udzielił mi pewnej rady. Jak już coś piszesz, to na każde Twoje zdanie (no prawie) znajdź odpowiedni § w odpowiednim kodeksie. Właściwość miejscowa sądu? Podaj artykuł na jakiej podstawie tak sądzisz, jak sądzisz.
  4. Ubieraj cudze myśli – wskazówki szefa traktuj jako notatkę do zadania, które masz wykonać. Spisanie jego myśli na papier nie wystarczy. Na ogół miej świadomość, że podał Ci 1/3 informacji potrzebnych do napisania pisma. Reszta to Twoja bujna wyobraźnia i kreatywność.
  5. Ubiór – to się dotyczy sytuacji, gdy masz szef-ową (!). Wiem, że jesteś już (prawie) prawnikiem, w szczytowej, życiowej formie (bo wiek), zmarszczki jeszcze Ciebie nie interesują (bo wiek), nogi jeszcze nie zmęczone i mogą zasuwać w 10 – centymetrowych szpilach od rana do nocy (bo wiek)… no ale pliz, musisz wyglądać adekwatnie do stanowiska i adekwatnie… do innych. No niestety, ale nie ma co ukrywać, ale słabo wyjdzie, jak klient pomyli Cię z szef(ową). Nie nakładaj worka pokutnego, ale zdrowy balans to podstawa!
, , , , , , , ,