kasprowy

5 problemów turysty w Zakopanem


Co za szaleńczy pomysł strzelił nam do głowy. Inaczej – jak to życie nami pokierowało, że mogliśmy wyrwać się na kilka dni ze swoich obowiązków w szczycie sezonu. Taki mały, taki duży… turysta. Każdy przyjechał tu na inną formę urlopu. A jednak łączy ich kilka wspólnych problemów. Każdy zaradzi im inaczej, ale nie od dziś wiadomo, że zanim zaradzi, ponarzekać musi. A co dzieje się w zakopanem?

1. JEDZENIE

jedzenie zakopaneJak się taki turysta nie przygotuje na wyprawę życia, czyli na weekend 500 km od domu, to może zaliczyć pierwsze fuckup’y już na samym starcie. Po drodze znajdzie jeszcze ulubionego maczka czy znanego hot doga ze stacji. Im dalej w las, tym gorzej. Musi liczyć na pseudo

oscypek zakopane

domowe jedzenie – „Chłopskie” jak to przyjęło się na Podhalu. Te pyszniutkie oscypki, które można w konsystencji pomylić z hubba
 bubba. Skwierczące nad ogniem mięsko, które tak daje chemiczną rozpałką, że jak ktoś zapali papierosa po jedzeniu to spłonie na miejscu.
 Biedny turysta zapłaci 12 złotych za herbatę myśląc, że warszawskie ceny dotarły już do Zakopanego, a tu jednak okaże się, że ceny może tak, ale filiżanki w sensowych rozmiarach jeszcze nie.

2. ODLEGŁOŚĆ

w zakopanemTuryście jest zawsze za daleko. Choćby miał hotel pod samym szczytem, to i tak jest mu źle. Choćby miejsce parkingowe udało się znaleźć na „ostatnim parkingu” pod daną górą to i tak czeka go wyprawa z buta. Na szczęście kolejki do kolejki żeby wsiąść do kolejki są co raz dłuższe – doczłapanie się na sam ogonek nie będzie aż tak męczące. Miejscowi mają na to radę i służą pomocą. Autobusy śmigają tak często, że ciężko przejść przez ulicę. Są na to też inne sposoby, ale serce pęka gdy się o tym myśli. Hipokryzja? Mów sobie co chcesz. W ponad 30 stopniowym upale bez jakiegokolwiek schronienia przed słońcem, tak dzień w dzień.

3. OBUWIE

Balerinki źle, sandałki na koturnach źle, trampki na koturnach też źle. Wszyscy oceniają niezależnie jakby turysta się wystroił. Szybka obczajka zaczyna się w Zakopanem od butów, a nie od tyłka jak w większej części kraju. Idziesz z plecakiem załadowanym jak na wojnę, w trekkingach, ale po chodniku?! Uważaj, zaraz przegoni Cię jakaś babcia, która pomacha laską, że chodnik to dla normalnych, a ty dziki człowieku, to do lasu w tych trepach!

4. CHIŃSZCZYZNA

Tylko usiąść na ławce i patrzeć. Patrzeć i się zastanawiać nad fenomenem naszego narodu. Każdy kto przechodzi obok budek na Krupówkach z różnymi rozmaitościami komentuje, że to tandeta, że taniocha, że głupie pamiątki. Po czym ochoczo zaciąga drugą połówkę i kupuje te cuda cudeńka, bo z tego krótkiego urlopu to nie wypada nie przywieźć pamiątki. Tu też warto negocjować, tak samo jak na Jarmarku Dominikańskim, jeśli już masz ochotę coś kupić.w zakopanem

5. KOLEJKI

Turysta nieprzygotowany, to turysta zły. A było kupić bilet na kolejkę wcześniej online? Tak tak, technologia dotarła na Podhale już dawno, ale do przeciętnego turysty niezbyt. Lepiej! Kolejki zdarzają się nawet na trudniejszych szlakach. Bo zawsze znajdzie się taka ofiara losu, co porwała się z motyką na słońce albo Kasprowy Wierch. Jak łapiemy zadyszkę grzecznie schodzimy na bok, żeby inni mogli przejść. To nie takie trudne. Trzeba też pamiętać, że zanim wejdzie się na szlak należy zapłacić symbolicznego piątaka, za wejście na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego. Jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyliśmy kolejkę, nie dużą, ale jednak, a potem luz na szlaku. Im wyżej tym było lepiej.
 
Na szlakach jest śmiesznie. Zapomniałeś plasterków? No worries, zaraz ktoś Ci użyczy pół dobytku, jaki zabrał ze sobą na szczyt. Nie masz siły, padasz na kolana? Zaraz Cię ktoś podniesie motywacyjnym kopem „dawaj, dawaj, już widać szczyt” gdy go wcale nie widać. Idź w góry, mówię Ci.
, , , , , , , , , , , , , , ,